|
czwartek, 14 stycznia 2010
Krótko i na temat
Nie mam weny do pisania więc będzie tak jak w tytule. Niestety zawsze na początku roku dopada mnie dół egzystencjalny i powoli się z niego wygrzebuję. Chciałabym wszystkim serdecznie podziękować za życzenia, miłe słowa i troskę. A teraz robótki. Wzór- beret Kim by Kim Hergreaves Włóczka- wełna z allegro (resztki pozostałe po zrobieniu Jewel) Druty- 4mm Moja ulubiona ostatnio. Zrobiona dokładnie według wzoru, jest naprawdę świetnie rozpisany.
Buttercup beret Włóczka z zapasów, nie mam pojęcia jaki skład Druty 5mm i 5,5mm Tutaj zmieniłam przede wszystkim ściągacz 1x1 na oczka przekręcone i we wzorze również są oczka przekręcone. Wszystko dlatego, że nie cierpię robić tego ściągacza, wychodzi mi przeokropny. Beret fajny ale jak na mój gust troszkę za duży. Zblokuję go chyba jeszcze raz ale już nie na talerzu.
Chusta Zetor Włóczka - Himalaya Kashmir 100g (niecały motek!!) Druty 4mm Przede wszystkim zaskoczyła mnie włóczka, cała chusta jest zrobiona z jednego motka- to sie nazywa wydajność! A chusta ma wymiary 165x85 cm. Bardzo mięciutka i jak na razie nic się z nią nie dzieje, chyba zostanę wielbicielką tej włóczki. I jeszcze zbliżenie
Skończyłam również India szal i zajęłam się decu ale to w następnym wpisie. Pozdrawiam seredcznie.
poniedziałek, 07 grudnia 2009
Koronki
Przez ostatnie parę lat szydełko było jednym z moich ulubionych narzędzi. Było, bo w tym roku jakoś przestało. Co prawda parę razy je wyciagnęłam ale jakoś nie zrobiłam żadnej robótki, czułam jakąś niechęć i szybko sięgałam po druty. Ostatnio zostałam zmuszona jednak się z szydełkiem przeprosić ponieważ obiecałam komuś na święta koronki do firanki (obiecałam w sierpniu). Połowa roboty za mną. I zbliżenie Są to oczywiście fragmenty bo tylko tyle zmieścisło mi się w obiektywie.Całość ma mniej więcej wyglądać tak Z tym że w mojej wersji jest ciut większa bo koronki mają szerokość 155cm. Dzisiaj oddałam pierwszą część i poszła do uszycia a ja dłubię dwie następne.
niedziela, 15 listopada 2009
Kaftan Dress
Zrobiony dość dawno bo bodajże w maju. I tak sobie bidulek leżał i leżał bo najpierw lato i za gorąco , później inne projekty a ostatnio zupełnie o nim zapomniałam. W sobotę zrobiłam czystki w najbliższych pojemnikach i go znalazłam. Zszyłam, wygładziłam i pochowałam milion nitek i oto jest. I jeszcze zblizenie na moje pierwsze w życiu rzędy skrócone z których jestem szalenie dumna. Dane techniczne: Model-Kaftan dress z Knitscene fall 2008 włóczka- wełna z allegro od agadag druty-4mm
Robiło się świetnie aczkolwiek gdyby nie ogromna pomoc Brahdelt nigdy bym sama tego nie zrobiła. Tylko dzięki ogromnej cierpliwości i wyrozumiałości Asi zrobiłam mój pierwszy model w języku angielskim. Dziękuję Ci z całego serca Asiu. Sukienka jest piękna i podoba mi się ogromnie , ma tylko jedną wadę- jest na mnie za duża!!!
środa, 11 listopada 2009
Kudłacz skończony
... i u nowej właścicielki. Robić go skończyłam już dawno tylko jak zawsze nie mogłam się zabrać za zszywanie i wykończenie. Na szczęście to już za mną. Z racji tego czegoś za oknem którego nawet nie mozna nazwać pogodą zdjecia byle jakie. Tu mocno rozswietlone lampą. Dół sukienki. I góra. Zdjecia bez lampy fatalne. Jest to model z którejś Sabriny, mocno zmodyfikowany bo w oryginał nawet moja córka by nie weszła. Ja zrobiłam znacznie dłuższą górę, dodałam dekolt w serek i ogólnie zrobiłam dłuższą . Włóczka to turecki moher Tiftik, żre niemiłosiernie, nawet mnie, chociaż należę do wyjatkowo odpornych. Druty 4,5 mm.
sobota, 07 listopada 2009
Mam pół Indii
Dlaczego tylko pół? Bo tylko tyle zrobiłam. Chodzi oczywiście o szal o tak wdzięcznej nazwie a nie kraj. A tak wygląda. Szal oczywiscie w stanie surowymi i w zasadzie prawie nic nie widać. Obok wydruk wzoru i marker którym odznaczam każdy(!) przerobiony rządek. Inaczej bardzo szybciutko można się pogubić. Obecnie lecę w drugą stronę i jeszcze mi się nie znudziło.
W tak zwanym międzyczasie robię frywolitkowe gwiazdki. Fajna zabawa aczkolwiek strasznie dużo pikotek jest w tych wszystkich wzorach. A mnie się podobają czyste linie, taka esencja koronki. Ale co tam , pobawić się można i przy okazji potrenować coś nowego. Dziękuję za wszystkie miłe wyróżnienia które otrzymałam i przekazuję je wszystkim robótkomaniaczkom. Nie idzie mi ostatnio pisanie ani bloga ani komentarzy. Od jakiegoś czasu jestem na lekach alergicznych i chodzę tak otumaniona jakbym zamiast mózgu miała watę. Mam nadzieję, że lada dzień organizm sie przyzwyczai i wszystko wróci do normy.
czwartek, 22 października 2009
...
Zupełny brak pomysłu na tytuł, do napisania tej notki też zabierałam się parę razy i kompletna pustka w głowie. Chyba sie uwsteczniam, zasób słownika mi zubożał albo za dużo szarych komórek mi padło. Jak ja nienawidzę tego czegoś za oknem, bo pogodą tego nazwać nie można!!! Na pocieszenie (każda wymówka jest dobra) kupiłam sobie torebkę u Vivictori i zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Jest PIĘKNA. Tak po prostu . Jest to najpiękniejsza torebka jaką miałam a na pewno najdoskonalej wykonana. Taka jest. A kto zna Małgosie to wie, że u niej jest zawsze jeszcze coś extra... Małgosiu, jeszcze raz dziękuje. Na pewno nie jest to ostatnia torebka zakupiona u Ciebie.
I zaległa zdjęcia kolejnego Swallowtaila. Tym razem zrobiony na drutach 4mm i powiększony o pięć motywów a i tak nie powala wielkością. I dowiedziałam się, że anilana też się nie blokuje, trzeba ją żelazkiem potraktować. Natomiast została zakupiona ze wzgledu na kolor- wściekła fuksja i bardzo fajnie wygląda z szarym płaszczykiem. Reszta robótek w następnym wpisie. Pozdrawiam cieplutko.
środa, 30 września 2009
Alpine
Miałam skończyć sukienkę... no miałam ale... skończyłam szal. Mówiłam, że mnie do niego ssie. Nic na to nie poradzę ale podoba mi się przeokrutnie. I wiem, że to jeden z prostszych wzorów ale ja jestem z siebie niesamowicie zadowolona, a co!. To teraz troszkę konkretów. Dane techniczne Wymiary: 180cmx60cm Wzór: Alpine z Victorian Lace Todey Wełna: ok 150 g Luny Druty : 4mm Czas: około 2 miesiace
Może teraz uda mi się skończyć sukienkę , może bo właśnie dzisiaj skończyłam dziergać kolejny Swallowtail. W planach mam teraz ambitniejszy wzór tylko.. kto mi przewinie Zephyra???!!!!
poniedziałek, 28 września 2009
Zbytki nabytki
Dzisiaj zupełnie nie na temat , będę się chwalić. Po dość długim czasie urabiania męża i bardzo skutecznym obrzydzaniu mu naszej starej ławy udało mi się wreszcie jej pozbyć. I kupić coś takiego. Stolik jest oczywiście jeszcze starszy niż jego poprzedniczka ława ale w o wiele lepszym stanie, o wykonaniu nie mówiąc. Uwielbiam takie meble z duszą, kupione z drugiej ręki i ze śladami użytkowania poprzednich właścicieli. Poza tym mam wrażenie, że kiedyś to umieli robić meble a dzisiaj już niekoniecznie. Mój stolik ma piękny kształt, staranne wykończenie i świetnie pomyślaną półeczkę pod blatem (ulubione miejsce Igacka). Na stoliku jedna z nielicznych serwetek wykonana ręką mojej ukochanej babci. Tym bardziej cenna, że mam ich naprawdę niewiele. A tak stolik wyglada w całości. Cieszę się nim jak dziecko. I wreszcie nie mam siniaków na udach jak przy ławie. A to nie wszystko. Ostatnio coraz wiecej frywolitkuję, zaczęło mi wreszcie jakoś fajnie wychodzić, szybciej i sprawniej. A że ja bardzo lubię mieć dobry i ładny sprzęt do robótek to ostatnio z kuzynką zakupiłyśmy sobie takie piękne czółenka. Czółenka są made in India ale zakupione w Stanach i już były przetestowane. Bardzo odpowiada mi ich kształt, są mniejsze od tych, które używałam do tej pory i nie "strzelają" przy odwijaniu nitki ( co bardzo cieszy mojego mężą). I są piękne. A w ramach testu powstał komplet dla znajomej. Zrobione w jedno popołudnie co jak na mnie jest w tej chwili rekordem. I nie pomyliłam się ani razu. I nawet mnie się podobają chociaż parę rzeczy bym poprawiła. I na tym poprzestańmy.
sobota, 19 września 2009
Kudłacz
Tak została ta sukienka nazwana przez przyszłą właścicielkę. Rzeczywiście włóczka ma dosyć długi włos i mam nadzieję, że po praniu troszkę się to zmieni. Tył robiłam i prułam parę razy, sprułam nawet pierwszą wersję tyłu, zapomniałam, że robię na podstawie opisu z Sabriny i beztrosko poleciałam. I pomimo, że robiłam rozmiar 40/42 to chyba nawet moja Karolka by się nie wcisnęła. Wersja mam nadzieję, że ostateczna bo robiona z centymetrem w łapie. Za to kolor jest boski. O taki I kawałek wzoru A oto co się dzieje jak na chwilę zostawię przypiętą robótkę bez dozoru Przyłapany na gorącym uczynku bo ze szpilką w mordzie, jeszcze go musiałam gonić bo nie chciał oddać. Kiedyś mi ponad połowę powyciagał i musiałam blokować drugi raz. A szybki jest... jakby na wyścigi robił. Sukienka ma już tył, jeden rękaw i kończę przód, mam nadzieję , że dzisiaj. Robi sie szybko bo na drutach 4,5mm ale już mi się troszkę znudziła. Poza tym kończę szal, zostało mi już tylko jedno powtórzenie wzoru i nie ukrywam ,że mnie do niego wyjątkowo ssie. Tak więc udanej niedzieli życzę wszystkim.
sobota, 05 września 2009
Daisy
Przedstawiam obiecaną Daisy na ludziu chociaż długo zastanawiałam się czy nie bedzie lepiej ją spruć. Jak na mój gust wyszła za krótka i za szeroka, to ostatnie wybitnie z mojej winy. Nie ważne ,że próbka wyszła mi prawie idealna, ja postanowiłam dodać sobie po sześć oczek z przodu bo może bedzie fajniej. Nie jest, gdybym robiła wedle przpisu byłoby. Jak wspominałam wcześniej wzięłam Daisy nad morze celem zszycia. Wszystkie części uprane i zblokowane, guziki zakupione, normalnie usiąść i zszyć. I chyba drugiego dnia pobytu tak zrobiłam ( co jak dla mnie jest tempem błyskawicznym). I dopiero w trakcie szycia, jak po raz trzeci mijały mi się paski policzyłam rzędy. Okazało się , że zapomniałam o dwóch maleńkich rządkach, tak w połowie przodu. Nie powiem głośno co o sobie pomyślałam, sprułam zaraz na gorąco i poprawiłam. Ale zszyłam cholerę dopiero w ostani dzień i tylko dlatego ,że zachciało mi się w nią ubrać. Grunt to dobra motywacja. Do tej spódnicy już jej na pewno nie założę ale do dżinsów wygląda nawet względnie. No i kolor jest fantastyczny. W planach mam jeszcze białą ale z rękawem 3/4.
Dane techniczne: Włóczka- Virginia Aniluxu, niecałe 250g Druty- 3mm
I jeszcze specjalnie dla Laury zdjęcie kolczyka. Oryginał wypatrzony w jakiejś gazecie a to jest model prototypowy, aktualnie moje ulubione. Zrobiony z byle jakiej włóczki, troszkę poskręcany ale jak pisałam, próbowałam jak powinno się go robić. Nie wiadomo czemu wzbudza ogólny zachwyt i niebawem pół mojego miasta będzie w takich chodziło. Życzę wszystkim przyjemnej niedzieli. |
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
Albumy
Biżuty
Blogi robótkowe
Decu
Hafty
Jedzenie
Podczytuję
Podgladam
Zakupy
|